Share this

Czy paszporty szczepionkowe są dyskryminujące? To ważne pytanie powinno nurtować wszystkich, ponieważ na całym świecie zaczęły pojawiać się wersje tego nowego narzędzia. A nasza automatyczna odpowiedź powinna przyjść łatwo. Tak, paszporty szczepionkowe są dyskryminujące – dzielą społeczeństwo na „tych, którzy mają” i „tych, którzy nie mają”.

Trudno zaprzeczyć, że celem paszportów szczepionkowych jest w istocie dyskryminacja. Z pozoru jednak kawałek fizycznego lub cyfrowego papieru nie jest z natury dyskryminujący. Paszport szczepionkowy to tylko informacja, czy osoba, która go posiada, przeszła określoną, nową procedurę medyczną. O tym, czy paszporty szczepionkowe są rzeczywiście dyskryminujące, decyduje to, co my, jako społeczeństwo, zdecydujemy się zrobić z tą informacją.

Co kryje się w nazwie?

shutterstock 1714665910

Używanie terminu „paszport szczepionkowy” zaczyna się od złego początku. Nie jest ono tak neutralne jak „świadectwo” czy „dowód”. W użyciu paszport szczepionkowy staje się czymś więcej niż tylko informacją o procedurze medycznej; wkracza on w indywidualną swobodę poruszania się i dostępu do całego społeczeństwa.

W kontekście podróży lotniczych „paszporty” są niemal powszechnie wymagane w przypadku podróży międzynarodowych. Tak więc, używając terminu „paszport szczepionkowy”, od razu nasuwa się wniosek, że bez niego nigdzie się nie pojedzie.

Nasze rozumienie rzeczywistego zagrożenia związanego z Covid, jakie każdy z nas stanowi dla siebie nawzajem, dopiero się kształtuje. Kiedy jednak społeczeństwo przyjmuje ten język i tworzy opartą na nim politykę i przepisy, mamy do czynienia z sytuacją, w której puby i restauracje, kliniki medyczne i miejsca kultu odmawiają dostępu osobom, które z własnych powodów postanowiły nie poddawać się określonej procedurze medycznej. W tym sensie paszporty szczepionkowe są odrażająco dyskryminujące. Segregowanie społeczeństwa na podstawie arbitralnego wyznacznika, jakim jest status szczepień, to pierwszy krok na śliskiej drodze do dystopii.

Zastanówmy się nad tym…

Czy paszporty szczepionkowe mają charakter dyskryminujący?

Obecnie to, co uchodzi za rozmowę o statusie i obowiązku szczepień, ledwie dotyka powierzchni. Nie powinniśmy nawet mówić o szczepieniach jako takich. Zamiast tego powinniśmy omówić kwestię odporności na SARS-CoV-2. Czy nie jest to bardziej zgodne z motywacją, która leży u podstaw koncepcji paszportów szczepionkowych? Zakładając, że celem masowych szczepień i naszej globalnej reakcji na tę pandemię rzeczywiście jest doprowadzenie SARS-CoV-2 do wyginięcia, potrzebujemy bardziej zdecydowanej rozmowy na temat odporności na poziomie populacji. Zamiast tego zaczęliśmy stosować zbyt uproszczony model „dobrzy kontra źli”.

Czy nie powinniśmy podwoić badań nad naturalną odpornością i rozpowszechniać ich wyniki, aby ludzie mogli podejmować świadome decyzje w oparciu o rzetelne badania naukowe? I dlaczego nie zostały upublicznione czynniki ryzyka ciężkiego przebiegu choroby SARS-CoV-2, a także zranienia szczepionką Covid-19? Jakie są zagrożenia związane z poddawaniem się nowej terapii genowej? Gdzie się mieścimy, jeśli suplementujemy kwercetynę i cynk, jesteśmy młodzi i sprawni fizycznie oraz prowadzimy zdrowy tryb życia, np. odżywiamy się pełnowartościową żywnością? Powinniśmy zadawać te pytania i domagać się opcji, które odpowiadają naszym indywidualnym potrzebom. Dlaczego nie mamy „paszportu naturalnej odporności” i „paszportu terapii profilaktycznej”?

Jeśli nie inwestujemy w te rozmowy i nie odpowiadamy na te pytania, tkwimy w schemacie „dobrzy kontra źli”. Szczepieni stają się „tymi dobrymi”, a ci, którzy mają naturalną odporność, nie mogą być szczepieni, korzystają z prawa do wyboru alternatywy, nie zgadzają się na udostępnienie tych informacji, a nawet ci, którzy są szczepieni, ale nie otrzymują dawki przypominającej zgodnie z zalecanym schematem, stają się „tymi złymi”.

Kiedy spojrzymy na to z szerszej perspektywy, staje się jasne, że nasza wolność funkcjonowania w społeczeństwie i klasyfikacja jako „dobrych” lub „złych” nie powinna zależeć od tego, czy dana osoba poddała się określonej procedurze medycznej – procedurze, która okazała się najbardziej lukratywną z farmakologicznego punktu widzenia.

Dopóki nie uznamy i nie zażądamy uznania złożoności tej sytuacji za to, czym ona naprawdę jest, i nie włączymy różnorodnych opcji do twórczego, integrującego wachlarza rozwiązań, dopóty możemy spodziewać się dalszego forsowania nieskutecznych, dyskryminujących, a nawet niebezpiecznych polityk i przepisów. Przepisy są czarno-białe, np.: No Jab, No Job. Przepisy te są arbitralne i rygorystyczne. Sugerują one bezpieczeństwo, gdy nie ma pewności, że jest ono bezpieczne. Z kolei naturalna odporność, gdyby pozwolono jej działać w sposób naturalny, przy uzupełniającym zastosowaniu leków, mogłaby doprowadzić do powstania odporności stadnej i już dawno temu zakończyć pandemię. Ze względu na niepotrzebne zawężenie, obecne podejście może raczej utrwalić pandemię w nieskończoność.

Zamiast tego zróbmy tak

shutterstock 138990563

Obecna polityka dotycząca statusu szczepień i przywilejów związanych z paszportami – zdobytymi lub zatrzymanymi – jest odrażająco dyskryminująca. W dzisiejszym świecie nie powinno być miejsca na wymyślanie narracji o „paszporcie szczepionkowym”.

W tym sensie społeczeństwo musi stać się bardziej dyskryminujące, jeśli chodzi o informacje. Musimy świadomie wybierać osoby, na których polegamy w kwestii mówienia prawdy o szczepionkach i związanym z nimi ryzyku, naturalnej odporności i terapiach. „Paszporty szczepionkowe” nie są w stanie doprowadzić do wyginięcia SARS-CoV-2. Mogą natomiast zniszczyć tkankę wspólnej troski społeczeństwa o siebie nawzajem. W ten sposób już odnieśli sukces. Paszporty szczepionkowe jako jedyny sposób na wyeliminowanie SARS-CoV-2 są po prostu niewystarczające, zwłaszcza biorąc pod uwagę wiele innych środków, za pomocą których moglibyśmy bezpiecznie i skutecznie tego dokonać.

Gdybyśmy, jako społeczność globalna, zastosowali wiele innych środków, dzięki którym moglibyśmy doprowadzić do wyginięcia tego wirusa, nawet w połączeniu z zaufanym i ukierunkowanym systemem szczepień, mielibyśmy szansę na wyeliminowanie go – lub w tym momencie na bezpieczne życie z nim.